timon napisał(a):
no właśnie sie nad tym zastanawiałem i z tad to pytanie bo zauwazylem ze gołębie wysokolotne i lotne podczas sprzedazy sa oceniane pod wzgledem wygladu a nie lotnosci i cena ich zalezy od tego własnie

Odpowiem ci prosto, bo człowiek jest takim indywiduom, któremu to co zobaczy musi mu sie podobać, nie koniecznie mówiąc tu gołębiach wyskolotnych ma latać, najlepiej żeby tak było ale z tym jest różnie. Ptaki które kupujemy na giełdach czy na wystawach, jak można ocenić pod względem lotowym ?? tylko na słowo osoby która je sprzedaje. Najlepiej było by zobaczyć te ptaki w locie lub zerknąć sobie na jakieś listy konkursowe lotów danego hodowcy jak jego gołębie robiły wynik w roku lub na przełomie jakiegoś czasu.
Poruszyliście temat tipplerów, jak wiecie są dwa rodzaje tipplerów te bardziej znane na świat t. angielskie i tej mniej znane i chowane "chyba" w Polsce t. zagłębiowskie. Te dwie rasy mają całkiem inny styl lotu, nie latają na takich samych wysokościach i nie robią takich samych czasów w locie, a także różnią się budową,dlatego jak piszecie o tipplerach piszcie o jakich.
Tematem rzeką jest temat gołębi wyskolotnych i ich czasy które My jako hodowcy, sympatycy czy miłośnicy danej rasy chcieli byś My żeby były jak najlepsze, które w odczuciu nie których hodowców są marne, lub nie spełniające ich oczekiwań. Jest dużo czynników która przemawiają za tym żeby dane ptaki zrobiły dobre wyniki. Jednym z nich znalezienie materiału do hodowli(od hodowcy który trenuje swoje ptaki lub bierze udział w konkursach lotu) na początek wystarczą 2-3 par, od tego można zacząć swoją przygodę. Gdy już posiadamy takie ptaki od tych par czyli ich dzieci zaczynamy pierwsze treningi, dobrze jest zapytać, jak dany hodowca prowadził wcześniej ptaki i przyjąć podobne założenia w stosunku do swoich treningów czy hodowli danej rasy wyskolotnej. Wyniki tych ptaków można zobaczyć czasem już w pierwszym roku jak ptaki latają ważne żeby nie popełniać błędów, bo to zaraz odbija sie na lotności naszych ptaków, mówiąc krótko maja być chowane w "rygorze" czyli zakładamy jakiś plan i musimy się trzymac go ściśle, bo jak zaczniemy popuszczać i olewać to co założyliśmy na początku nie za skutkuje. Teraz sobie trzeba zadać pytanie, ile Nas ma na to czas, bo temu trzeba poświecić dużo czasu bo jak brzmi takie przysłowie " z pustego nawet Salomon nie naleje" Trochę się rozpisałem, ale napiszę tak możne nie których, to poruszy ale to My jesteśmy winni tego że nasze ptaki tak latają, ja stwierdzam że 30 % ptaki a 70 % hodowca wkładu do tego żeby coś osiągnąć. Większość z Nas chciała by mieć wyniki a palcem nie ruszać i później opowiadać to tu tam jakie marne gołębie kupiłem co to za szmelc ten czy ten sprzedaje. A może to nie wina ptaków czy tego od kogoś My kupili tylko Nasza, niech każdy się zastanowi nad tym. Pozdrawiam Paweł Z.